Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
3

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Ksiega Gości
  2. Dodaj do Księgi

Mój profil

mój avatar

archiwum

    2009
    Maj

linki

ulubieni

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 27962 osób

Powered by blog 4u

Krótka historia pop-grupy Myslovitz



3

24
Między nami zawsze będzie trochę kłamstwa i prawdy
Ty i tak będziesz o tym wiedzieć Kochaj mnie, t o takie łatwe
Wystarczy tylko za siebie nie patrzeć
Myslovitz , pop-grupa
Zuzannę poznałem załatwiając kredyt na nową Toyotę . Brzydka , za to bardzo miła , o cudownym anielskim glosie. Zdradziłem jej , że lubię Hendrixa i filmy o Bondzie. Na trzecim , czy czwartym , czysto towarzyskim spotkaniu zacząłem ją pieścić , doprowadzając do orgazmu łechtaczkowego. Zaglądałem do Zuzanny tak raz na miesiąc , najczęściej w niedzielę , na dwie - dwie i półgodziny. Jej mama dyplomatycznie wychodziła do przyjaciółki , mieszkającej na drugim końcu miasta. Zuzanna zawsze miała dla mnie domowe ciasto , ulubione orzeszki i czekoladki. Robiła pyszną kawę a la turkienne . Włączała mi coś Jimiego ( Manic depression is catchin my soul ) i jakis film z Bondem ( toleruję tylko klasykę , Sean Connery , George Lazenby , Roger Moore i - tak ledwo ledwo-ledwo - z Timothy Daltonem ). Najlepszy Bond to oczywiście ten z 1969 r. z George Lazenby’m i Telly Savalasem ” W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości ”. W połowie filmu rozkładaliśmy na dywanie , przed telewizorem moherowy koc . Zuzanna rozbierała sie do naga i skrzyżowanymi rękoma zasłaniała piersi , tak mocno , że bałem sie że pękną. Pieściłem ją po brzuchu i biodrach . Wskazującym palcem robiłem stosunek w pochwie a na koniec pieszczotami łechtaczki doprowadzałem do orgazmu. Raz czy dwa zastanawiałem sie , czy by się nie rozebrać i kochać sie z nią .
Zuzanna ubierała się , robiła porządek w pokoju. Siadaliśmy przy stole , krzesło obok krzesła. Zuzanna robiła mi druga kawę. Pieściłem ją po karku i prosiłem ; „ Zazi , popieść mnie ”.
Rozpinałem spodnie i wyciągałem na wierzch samego penisa. Zuzanna nachylała sie , ja dalej pieściłem ja po karku. Zuzanna śliniła , pieściła wargami , wciskała język pod napletek. Powolutku przychodziło - ściśle ograniczone do penisa - podniecenie. Robił sie sztywny , twardy , żelazny. Ostrożnie piłem kawę , myślałem o planach na jutro , na nadchodzący tydzień. Miałem swoja prywatną Lindę Lovelooe. Rozkosz przyczajała się nieufna w piwnicach wielkiej wieży. Solidną , katorżniczą pracą Zuzanna łapała ją na łańcuch i uparcie ciągnęła na coraz wyższe piętra. Penis był ogromny , wysoki , czerwony , śliski. Glowa Zuzanny chodziła po nim miarowo. Pieściłem ją coraz mocniej po karku . Zapadałem w mrok. Widziałem w ciemności jak ogromna fala białego nasienia wolno płynie przez penisa. Błysk światła . Nie do wytrzymania łaskotanie stóp. Łapałem ja za włosy i szarpałem głowę , w górę i w dół. . - Już , Zazi , już. Podnosiła głowę z wydętymi policzkami , bluzg spermy roztrzaskiwał sie na jej twarzy , włosach , oczach. - Marek , nic nie widzę. - Zazi , już dobrze , zaprowadzę cie do łazienki , - Marek , już sama trafię.
Byłem wyczyszczony z wszelkich uczuć. Znowu byłem czystą kartą.. Zuzanna przecierała oczy chusteczką i szła do wielkiej palny stojącej w roku pokoju , żeby upuścić nasienie.
25
To wszystko czego chcę To wszystko czego mi brak
To wszystko czego ja Nigdy nie będę miał
Myslovitz , pop-grupa
Mamy rok na załatwienie wszystkich spraw, moich w Rzeszowie i problemów Lui na mieście. Spotykamy się na ulicy Katowickiej na stacji Shella i jedziemy na własne mieszkanie , zacząć nowe życie. W przeddzień mojego wyjazdu do Mysłowic spotkałem się z dwiema dziewczynami . Rano z Margit , dwudziestoośmioletnią urzędniczką z Opatowa , po południu z osiemnastoletnia uczennicą z Łańcuta , Joanną . Anita wróciła z pracy kiedy ja już byłem w domu . Elegancka , zabiegana , kobieta sukcesu . Zrobiło mi się ogromnie przykro , że jutro muszę ją opuścić.
Następnego dnia rano gorączkowo powrzucałem najważniejsze paniery do foliowych toreb i zapakowałem do bagażnika. Dzień był zamglony. Koło południa pojechałem do salony Ery kupić nowy telefon przenośny. Czułem się dziwnie. Nie znałem dotychczas tego uczucia. Coś krępującego , jakiś nieokreślony niepokój . uczucie że cos jest nie w porządku , że jest jakieś zagrożenie , ale nie wiadomo co to jest.
O piętnastej byłem na wylocie z Rzeszowa umówiony ze studentką II roku Wyższej Szkoły Informatyki z ulicy Sucharskiego. Mieszkała w Dębicy , przy mojej drodze do Mysłowic. To miało być nasze dopiero drugie , erotyczne spotkanie. Przejechaliśmy obwodnice Dębicy i zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej między przed Pilznem. Hotelik był w osobnym budyneczku , na skraju ogromnego parkingu dla tirów. Dostaliśmy klucze i sami otworzyliśmy sobie pusty o tej porze budynek. Kasia miała szczupłe idealnie opalone ciało , idealnie gładkie , miękkie i ciepłe. Rozebrałem ją gorączkowo . Nie pytałem ja o nic , nie zakładałem prezerwatywy tylko włożyłem ogromnego rozpalonego penisa w maleńka cieniusieńką szparkę wejścia do pochwy. Kasia w środku była mokra , gorąca. Chciałem się kochać , pieścić jej maleńkie okrąglutkie piersi ale już po chwili penis zaczął tryskać nasieniem . Już po prysznicu znowu byłem podniecony , ale nie miałem już czasu. Była 17-ta , a ja byłem umówiony z Lui na stacji Shella. Wyrzuciłem Kasie na obwodnicy Dębicy i zawróciłem na Mysłowice.
Miałem około dwieście kilometrów. Dwie i pół – trzy godziny jazdy. Jechałem sześć . Nie pamiętam , dlaczego tak długo. Słuchałem trzeciego programu Polskiego Radia. Grzegorz Wasowski mówił o muzyce brytyjskiej i amerykańskiej z okresu 1962 -1967. Fajne , rockandrollowe kawałki z Ameryki (Little Richard) , słodkie popowe numery angielskich zespołów ( Herman’s Hermits ”No Milk Today” ).
Lui koło dziesiątej dotarła do naszego mieszkania , wynajętego na Brzęczkowicach , w ostatnim bloku przed skarpą nad dolinką Przemszy. Ja tam dotarłem po 23-ciej. Pretensje Lui zbyłem krótkim : ” Ty nie wiesz , co ja dzisiaj przeżyłem ” . Szybki sex. Twardy , chory sen.
Rano obudziło mnie brzęczenie komórki. Dwadzieścia cztery rozmowy nieodebrane. Szesnaście od Anity. Powlokłem się do kuchni zrobić drinka.
26
Żołnierze w służbie amerykańskiego syjonistycznego rządu okupacyjnego ( ZOG-u ) trzymali poetę Ezrę Pounda w żelaznej klatce ( 7 na 13 stóp ) przez 8 miesięcy na środku wojskowego obozu we Włoszech. W Polsce trzyma się poetów na rządowej pensji , żeby tylko nie pisali. Niech żrą , kopulują , piją i ćpają . Bo kto zaczyna pisać … nie wiem właściwie , co napisze. Święte słowa Kazika Staszewskiego : Wszyscy artyści to prostytutki , w oparach lepszych fajek , w oparach wódki.
Moje życie. Data mojego powstania , data urodzin , skończenia szkoły , moment śmierci ( jest on nieskończenie krótki , dążący do zera ; żyjesz - nieżyjesz. Wajcha, jak mawia poeta M.K.E.Baczewski z Zawiercia. Wajcha , drążek , przycisk przestawia życie w śmierć ; ”spiralę w górę” w ”spirale w dół”, siedem lat tłustych w siedem chudych.
Obszar mojego życia to nie te czterdzieści cztery lata, które urzędnik zapisze w księdze pochówków cmentarza komunalnego. Jest dużo większy, zawiera się pomiędzy 1880 a 2068 rokiem. Rozmawiałem jako dziecko z prawie stulatkami ; ostatni człowiek który mnie zapamięta i z imienia i z nazwiska i z twarzy umrze w 2068 roku.
Rok 1880. W Lipsku umiera bezpotomnie jedyny syn Goethego, generał Gordon z pistoletem w ręku broni Chartumu przed wojskami Mahdiego , Czejenowie i Lakotowie gromią Custera pod Little Big Horn .
Co się zdarzy w 2068 ? jak śpiewa Anna Maria Jopek ” i nie wiem i wiem ” .
Prawie dwieście lat. Co się zdarzyło opisał autor legendarnej ” Huj-storii ” M.K.E. Baczewski .
Urodziłem się w 1900 roku , zostałem urodzony w 1964 , w 1980 urodziłem siebie.
W 56 wyszedłem na wolność , w 93 umarłem na AIDS w komfortowej klinice w Las Palmas.
W 48 zamordowałem Trockiego , w 62 Kinga , w 95 zamordowałem Ciebie.
W 42 siedziałem z Panem Bogiem w jednym barze w Casablance ; był niski , nosił borsalino i zamawiał to samo co Humphrey Bogart.
W 1912 odkryłem prędkość światła , w 52 – wolność ciemności.
Jesienią 1997 roku miałem romans z księżną Dianą , bardzo sławny romans.
W 1915 przeczytałem wiersz Whitmana „ I heard America sinking” i wysłałem torpedę w kierunku „Lusitanii” , aby zobaczyć , jak to jest , kiedy „America sinking”.
W 1905 roku zdezerterowałem z carskiej armii w mandżurii ; przez 95 lat ukrywałem się w ussuryjskiej tajdze, tam zdziczałem jak idee Lenina.
W 59 zdobyłem Czomolungmę , w 67 zdobyłem Księżyc , w 96 zdobyłem Ciebie.
W 38 bombardowałem Cuenkę , w 45 Drezno , w 39 i 44 Warszawę , w 66 My lai.
W 78 leżałem na łące w Benares i wąchałem kwiaty Kosmosu.
W marcu 1900 miałem lęki kastracyjne i kompleks Edypa.
W 47 napisałem , ze nie da się pisać po Oświęcimiu i w związku z tym postanowiłem pisać po niemiecku , co zaowocowało w 51 Nagroda Nobla , której nie tylko nie odebrałem , ale również nie otrzymałem.
W Oświęcimiu wybudowali Niemcy obóz aby chronić Żydów przed pogromami ze strony rosyjskiej , komunistycznej partyzantki i lokalnych bandytów , zasilanych bronią i pieniędzmi przez anglików. W 1945 roku rosjanie w Oświęcimiu , Jaworznie , Świętochłowicach , Lublinie i dziesiątkach innych miejscowości , zorganizowali obozy zagłady dla Niemców. Później administrowanie tymi obozami przejęli Polacy , którzy w mordach często wysługiwali się żydowskimi kryminalistami. Kobiety i dzieci w tych obozach ginęły z głodu i chorób. Strażnicy dla zabawy bili osadzonych deskami i kijami , aż całe ciało odchodziło od kości. Dziesiątki osób układano w żywe stosy, ci na dole byli miażdżeni albo dusili się. Kobietom i dziewczynkom po gwałcie wciskano do pochwy żywe , wygłodniałe szczury, a potem ściskano im nogi , tak żeby szczur nie mógł się wydostać. Strażnicy zakładali się o paczkę papierosów , czy szczur wyjdzie przez brzuch , czy dopiero gardłem. W kamieniołomie , koło Strzegomia rosjanie przywiązywali ludzi za ręce do słupów kolo torów kolejki a za nogi do wózków z kamieniami i puszczali w dół. Wynik zakładu : czy głowa zostanie przy rękach czy przy nogach. W niemieckich gospodarstwach na Mazurach i Pomorzu obcinano ręce i nogi i żywych jeszcze ludzi rzucano na pożarcie świniom. To był ostatni posiłek świń , bo za parę godzin zabijano świnie. Świń rosjanie nie ubijali i nie piekli i nie gotowali. Żywym wyłamywano nogi i przybijano do drzwi stodół , potem rozcinano im brzuchy i wyżerano ciepłe kwiczące wnętrzności. Obok świń na drzwiach stodół rosjanie przybijali gwoździami w pozycji krzyża nagie kobiety , żywe jeszcze ale już tak porozdzierane że nie nadawały się do gwałtu. Czołgiści lubili rozdzierać ludzi swoimi maszynami , ale nie zawsze. W wiosce pod Łodzią Polacy napadli na cztery niemieckie rodziny , mieszkające tam od ponad sześćdziesięciu lat. Starsze kobiety i dzieci zatłukli od razu , młodsze kobiety i dziewczynki utopili po zgwałceniu a czterech mężczyzn , gospodarzy wydali rosjanom. Rosjanie obwiązali ich drutem , położyli na drodze i rozjechali czołgiem . Krew wybuchała szkarłatnym obłokiem. Jak słudzy Żydów roztrzaskujący się na marmurowych chodnikach WTC. Żeby wypełniły się słowa Pisma : przekleństwo na was i na dzieci wasze , i na dzieci ich dzieci, aż do 44 pokolenia.
W 61 kupiłem pierwszy samochód i ostatnią miłość , w 79 handlowałem rodzynkami , w 83 przemycałem broń do Libii, w 1908 wynająłem pokój w hotelu , do którego nie przyszłaś.
W 32 w Teheranie szpiegowałem Anglików na rzecz Niemców, w 34 Japończyków dla Sowietów w Szanghaju, w 55 w Berlinie – Ameryke na rzecz Bułgarii, w 62 w Ałma-Acie Czarne Pantery na rzecz Ku-Klux-Klanu ; szpiegowałem też leseferystów na rzecz zamordystów , homoseksualistów na rzecz fetyszystów , terrorystów dla nudystów , Semitów dla Kosmitów.
27
Spłyną przeze mnie dni na przestrzał Zgasną podłogi i powietrza
Na wszystko jeszcze raz popatrzę I pójdę nie wiem gdzie - na zawsze.
Dzikie Dziecko , pop-grupa

Lui była od wczesnego dzieciństwa patologicznym , nałogowym leniem . W wieku 15 lat nie była w stanie zrobić żadnej potrawy , nawet jajecznicy , albo zupy z proszku. Nie umiała obsługiwać automatycznej pralki. Miała jednak ładny glos i czasami sensownie coś powiedziała. Chociaż ani w rodzinie ojca , ani w rodzinie ze strony matki nie było tradycji kształcenia się , wysłano Lui na naukę do niedalekich Katowic , do Technikum Pocztowego na ulicy Mickiewicza.
Imię Bestii , imię Szatana to ”666” . Imię Jezusa , syna Boga tłumaczy się ”888”. Między nimi nie ma wspólnego pola , wspólnego terytorium . Jest czarna bezkresna przepaść, w ludzkim języku zwana Śmiercią . Śmierć to „777”, albo ” Błękitny Basen”. Ja , Marek runę w dół. Wierzę , że Jezus wyciągnie do mnie rękę . Jeżeli Bóg mnie nie uratuje , to wolę roztrzaskać się na dnie otchłani , niż przyjąć szpony Bestii.
Lui nie chciała iść na lekcję historii , bo jej się nie chciało. Wolała spacerować w deszczu na szkolnym dziedzińcu. Nauczyciel historii zauważył ją przez okno i powiedział z przekonaniem : ” … jaka wrażliwa dziewczyna ”. Do Lui przylgnęła etykietka uduchowionej osoby . Lui to przyjęła , zaakceptowała. Nieuniknione stało się pisanie wierszy. Jakiś szkolny konkurs , jakaś nagroda w miejskim ośrodku kultury, druga nagroda w corocznym konkursie imienia Wojaczka w Mikołowie ( pierwszą nagrodę i 1000 złotych dostali do spółki Maciej Melecki i dziwadło o pseudonimie ”Ryba” ; Melecki przez następne cztery lata żył prawie jak gwiazda popu ; robiąc swoim nieletnim fankom nadzieję na sex dawał zapraszać się do restauracji i pizzerii , i po konsumpcji znikał , zostawiając dziewczynę z rachunkiem do zapłacenia; Siwczyk , Matusz i ”Baczu” M.K.E. Baczewski nie odmawiali i konsumpcji i seksu ).
Był na Śląsku kult zapitego na śmierć w młodym wieku Wojaczka ; z Polski przyszła historia Stachury , który za-żył się na śmierć ( ” Być poetą to znaczy – napisał – żyć jak Poeta ” ) . Niejeden wygrzewał się w chwale ich okrutnych śmierci . Niejeden zabił się przed skończeniem szkoły , wchodząc na parnas ” poetów przeklętych ” bez napisania choćby dwudziestu wersów.
Lui zainteresowali się zawodowi animatorzy kultury z Mysłowic . Wydali jej tomik ”Pokusa” – cienką broszurkę w lakierowanej , szkarłatnej okładce, z zarysem nagiej kobiecej sylwetki. W notce napisano , że jest członkinią grupy poetyckiej ” Omerta” ( grupy powstawały na początku alkoholowej libacji i kończyły się przed jej końcem ). Dwadzieścia trzy wiersze drobnym drukiem na szkarłatnych stronach.
Lui wpadła na dobre w wir niekończących się pijaństw w Instytucie Mikołowskim i wszędzie gdzie popadło. Już nic nie pisała. Wrzeszczała wśród poetów , że poezja to zabawa dla dzieci , gimnazjalistów i impotentów. Ona napisz e ogromna powieść , coś o prawdziwym życiu i nieprawdziwej śmierci. Bo życie , choć z trudem , może być prawdziwe , ale śmierć jest zawsze sztuczna i udawana.
Którejś nocy wracała pijana o drugiej z Mikołowa do Mysłowic . Nic już nie jeździło. Zatrzymała na drodze samochód , polonez.. Jechał tam mężczyzna. Po kilkunastu kilometrach nagle zjechał w polna dróżkę w las i zatrzymał się. Kazał Lui wysiąść z auta i rozebrać . się . potem ja zgwałcił i odjechał. Wróciła kolejnym stopem z kilkoma chłopakami , wracającymi do Dąbrowy Górniczej z imprezy w Szczyrku. Zjechali z najkrótszej drogi i dowieźli ją na Rymerę, pod sam dom. Zaszła po tym zdarzeniu w ciążę. Powiedziała chłopakom z Instytutu . Malecki i Siwczyk w teatrze Korez w Katowicach w głównym hallu na kolanach błagali ja aby zostawiła to dziecko i wyszła za mąż za któregoś z nich , albo oddała im to dziecko na wychowanie.
Siostra załatwiła z lekarzem , że Lui pójdzie na parę dni do szpitala. Tam lekarz dał jej jakieś silne lekarstwo i dziecko znikło.
28
Pokusa : Czasami bywam w miejscach , gdzie bywać nie powinnam .
Postscriptum : Nie każdy film kończy się lotem ptaka.
Aeroplan : On dopiero czeka na swój lot .
*** : Temperatura spada zawsze w najmniej oczekiwanym momencie .
*** : Czerwona ławka z napisem ” Świeżo malowana ”pomyślałam że może ktoś zatarł ślady krwi .
*** : Któregoś dnia ktoś mi powie że nie powstałam z prochu.
Poza zasięgiem : Dlaczego Panie jednej ze swoich uczennic dałeś bilet którego nie można wymienić w żadnej kasie .
*** : Budzę się , zakrywam twarz kołdrą , nie widzę śmierci .
*** : Zniżać się , poniżej poziomu , do miejsc zwanych zapomnieniem .
Nieskończenie wiele : Wystarczy napisać ósemkę – by stało się nieskończenie wiele .
Przyszło – Przeszło: (… Ona… ) Działa z przerwami czasu Przyszło-Przeszło.
*** : Idę tam , gdzie epidemia nie omija nawet prawników .
Notka biograficzna kończy się słowami : Reszta pozostaje ”zmową milczenia”.
Dwa lata później , gdy byliśmy już razem i mieszkaliśmy ( razem 1-2 dni w tygodniu ) w mieszkaniu na Bytomskiej, Lui napisała „ Dym” . To 27 wersów białym wierszem. O seksie z mężczyzną i papierosach marki ” Sobieski ”.
Po pierwsze : Czy jest Pan znajomym moich znajomych ?
Tak
Po drugie : Czy jest Pan u mnie przelotem ?
Tak
Czy Pan uzależnia od siebie ?
Tak
Czy jest Pan niezastąpiony ?
Nie
…. I czy przyjmuje Pan propozycje wejścia we mnie ?\
Tak
…. Proszę nie ulatniać się tak szybko - jest dopiero druga nad ranem . Przecież nie kazałam Panu wchodzić we mnie przez pomyłkę .
Wydaliśmy to w pięciuset egzemplarzach , na szkarłatnym papierze , w formacie A4. Zakurzone brudne paczki , obwiązane pakowym sznurkiem leżą w piwnicach mieszkań które wynajmowaliśmy w Mysłowicach : Bytomska ( ”Uwaga jedzie tramwaj”) , Bernarda Wały na Brzęczkowicach ( demony i widok na kominy elektrociepłowni Jaworzno ) , Stalmacha na Skotnicy , Mickiewicza na Janowie , piętro willi przy łączniku do autostrady na Batorego .
Leża tam paczki dwóch pierwszych książek prozą Lui ( już tylko klasyczna proza : ”Kanałowy Ty i Dzień ” i ” Martwe usta ” ). Mini powieści , trochę reportaż. Bardzo słabe , pół-amatorskie . Historie typu : Co słonko widziało. Opis przypadkowych zdarzeń , rozmów. Rejestracja życia rozpijaczonego nieroba z pary tygodni. Dziecinne opisy seksu :
” Siedziałam na łóżku , on wstał i rozebrał się z całej garderoby . Nasze ubrania porozrzucane były po całym pokoju. Przytulaliśmy się jak zwykle bardzo namiętnie , aż z naszych ciał powstało jedno wspólne ”.
W ” Kanałowym Tygodniu ” byłem przyjacielem-kochankiem narratorki – bohaterki , nazywałem się Eryk Berger i mieszkałem 500 kilometrów od Mysłowic. Dużo wariactwa , parę obyczajowych obrazków.
” Martwe usta ” to dużo goryczy , rozstania , udręki. Realistyczny opis samochodowej podróży do Paryża. Sex w aucie o czwartej nad ranem , pół godziny od centrum Paryża., na parkingu przy autostradzie A4. Mgła. Zaparowane szyby. Nasienie i wydzielina z pochwy na złotym pokrowcu przedniego fotela.
Rok po wydaniu ” Martwych ust ” Lui powiedziała , że do końca życia już nic nie napisze , i jak powiedziała , tak zrobiła. Jej dwie mini-powieści zapełniają piwnice kamienic i wieżowców. Nic złego w tym nie ma ; to równie słabe jak miliony książki , pod którymi wyginają się półki bibliotek . Śmiecie zalegają magazyny , wypełniają pamięci serwerów. Śmiecie w telewizji w kinie , w Internecie . Czysty przypadek zdecyduje : piwnica czy oszklona domowa biblioteczka. Nie żal mi tych książeczek , choć tam jest i moje Zycie. Wycinki , obrazki z mojego życia. Może w zasypanej piwnicy przeżyją do lepszych czasów , ogrzeje je słońce ; popieszczą ręce dziewczyny na łące nad rzeką. Niemiecki astronom Mikołaj Kopernik , a trochę i ekonomista , sformułował prawo : Gorszy pieniądz wypiera z rynku lepszy pieniądz. Gorsza sztuka spycha lepszą do piwnicy albo i na śmietnik. Gorsi ludzie , albo i nie-ludzie spychają lepszych ludzi do grobów , do brudnych wód Wełtawy , do dołów na polach pod Pragą , gdzie teraz jest wysypisko śmieci.
Dwa miesiące przed zamilknięciem Lui skończyła swoją ostatnią ( a pierwszą prawdziwą ) powieść . Jej tekst był na dyskach komputerów wyrzuconych na śmietnik , w zaginionych rękopisach . Były dwa realne egzemplarze , miałem jeden z nich w rekach. Jeden egzemplarz zaginał prawie natychmiast , drugi gdzieś po roku.
Książka pięknie wydana w swoich dwóch egzemplarzach. Błękitna okładka ze wspaniałym rysunkiem Pawła ”Paulusa” Mazura. Mądry , aż za mądry wstęp autorstwa Marka Krzysztofa Emanuela ”Bacza” Baczewskiego , autora kultowej ”HUJ-STORII”. Jakieś brednie , ze nasze życie to wybór położenia przełącznika : GOOD - BAD , BAD - GOOD .
„ Staję się sobą w chwili wyboru . Jestem sobą pod warunkiem wyboru i jednocześnie na warunkach tego , co wybrałem. Wybieram jednak dopóty , dopóki nie stanę się sobą. ( … ) WYBÓR NIE NALEŻY DO NAS, MY NALEŻYMY DO WYBORU”. My należymy do Wyboru ( czy to nowe imię Boga ?).
Stary dobry , poczciwy Baczu. Jedyny poeta w Polsce który ma kartę kredytową i nie ma debetu. Jedyny poeta w Polsce nie mający długów. Naprawdę nazywa się Marek Kowalik , Nie urodził się na Śląsku, ale tu znalazł ojczyznę. Bo Śląsk dla poety , to jak sawanna dla lwa.
Książka Lui , jej tekst i ilustracje do niej bezpowrotnie zaginęły. Nazywała się ” Błękitny Basen ” . Wielkie , szalone , oszałamiające dzieło. Bez kontekstu , bez poprzedników , bez kontynuacji. Samotne. Jakby Lui odnalazła nieznane dzieło nieznanego geniusza i wydała je jako swoje . ( rosjanin Szołochow zastrzelił kijowskiego pisarza , zgwałcił jego córkę , żonę
rzucił do gwałtu żołdakom na ulicy , zabrał z biurka rękopis, wydal po latach pod swoim nazwiskiem i dostał literackiego Nobla ).
Może to nie dzieło Lui , może była tylko medium swojej zmarłej babci – mysłowickiej Czarownicy . Lui nie czytała Joyce’a – a jest w jej książce rozmach Ullisessa i szaleńcza precyzja Finnegans Wake; nie czytała Prousta - ale dotykała zdarzeń z niezrównaną precyzją. Przechodzi od świata zmarłych do świata żywych naturalnie i z wdziękiem. Jest zbrodnia , mord , krew . Jest poezja ; czyż jest coś bardziej poetyckiego niż zaduma nad otwartą trumienką małego dziecka. Jest miłość przekraczająca granice życia i śmierci , i wracająca z powrotem, jakby nigdy nic. I kopulacja na podłodze. Spokojne rozmowy ze zmarłym i histeryczne spazmy życia.
Najwspanialsze słowa napisane po polsku. Najwspanialsze obrazy Śląska. Ucieczka tygrysów z Cyrku , który zatrzymał się na polach Brzęczkowic. Podcinanie gardła ukochanemu mężczyźnie , spokojnie śpiącemu po stosunku. Zamawianie pizzy z dostawa do domu. Srebrny wóz kochanka.
Notka na odwrocie okładki :
Marianna Luiza Haberla. Urodzona w 1982 roku. Wychowała się i mieszka w Zabrzu. Zmarła 1 –go stycznia 2008 roku w Tychach.
Zdjęcie na obwolucie . Piękna , uśmiechnięta Lui , w aureoli złoto-platynowych włosów , klęcząca przed naturalnej wielkości drewnianą figurą Wiedźmy –Czarownicy.
To zdjęcie ja zrobiłem. Byliśmy z Lui w Krakowie , na Rynku i w okolicach . Wiedźma stoi ( pewnie do dziś ) w przedsionku restauracyjki na Brackiej , może Basztowej. Lui ma na sobie kurtkę z Columbii. W tej kurtce mnie aresztowano. Leży w depozycie więzienia. W szarym worze depozytowym jeździ ze mną po Polsce. Nigdy jej już nie zobaczę. Po mojej śmierci będzie spalona , albo przekazana Caritas , dla ubogich. Na plecach jakiegoś nieszczęśnika będzie przeszukiwać śmietniki w poszukiwania aluminiowych puszek i czegoś do zjedzenia. Może zaglądnie do Mysłowic , może ułoży się do snu w parku , koło Hotelu Trojak , tam gdzie Lui o trzeciej w nocy bawiła się na huśtawce , a ja piłem Tyskie z puszki.
29
Około 18 do majątku Puttkammerów wpadła na koniu ich sąsiadka , Agnes. Walter i Luiza byli w salonie , smutni , zgaszeni , poszarzali. Dzieci bawiły się na skórze dzika przed kominkiem.
- Zabieram dzieci i jadę do Berlina , jeszcze pójdzie jeden pociąg , przed szóstą rano. Chyba o szóstej saperzy wysadzają most. To już koniec. Zmasakrują nas jak te dziewczyny w Nemmensdorfie.
……Nemmensdorf ?,... nowy pomyśl pana doktora Goebbelsa , Jakoś przeżyjemy. Słuchałem wtedy radia , propaganda narodowych socjalistów. ”Wszystkie koła toczą się do zwycięstwa ”. Zostajemy , Agnes , i już.
Agnes prawie na siłę wyciągnęła Panią na ganek .
- Luiza , saperzy rano wysadzą most. Rosjanie są czterdzieści kilometrów stąd. Frontu nie ma , w nocy nie przyjdą , rano będą na pewno.
- Luiza , zostaw go , zabierz dzieci. Chce zginać to jego sprawa. Masz obowiązek uratować dzieci. Bądź na stacji przed piątą.
- Wybacza , Agnes , ale nie pojadę z tobą , moje miejsce jest przy mężu.

30
Gdzieś godzinę przed południem , najpierw we wiosce , a potem w majątku pojawili się rosjanie. Małe , 6-7 osobowe grupki w czapkach z zausznikami i watowanych kurtkach , z maszynowymi pistoletami w rekach. Za nimi drogą cała kolumna , w hełmach , z długimi karabinami , z nastawionymi bagnetami. Na końcu kilka amerykańskich ciężarówek i dwa gaziki z dowódcami. W wsi rozległo się kilka krótkich salw, potem już tylko pojedyncze strzały.
Pan i Pani stali koło ganku , trochę z boku. Dzieci odstawili do domku zarządcy , żeby pobawiły się ze starszymi dziećmi. Dowódca zwiadu kazał im podnieść ręce do góry ; stali tak pół godziny. Wrota stodoły były otwarte . Na klepisku stały stoły z jedzeniem. Gdy przyjechała starszyzna ( 3 oficerów i kilkunastu podoficerów ) Walter odezwał się po rosyjsku. Podoficer kazał gospodarzom wejść do dworku . Przybyli rozejrzeli się po wnętrzu
Panu domu kazali uklęknąć koło kominka z podniesionymi rękoma. Luizie kazali oprowadzić się po dworku. W bibliotece na dywanie Luiza dostała cios pięścią w głowę , ale nie upadła , więc jeden z żołnierzy pchnął ją tak silnie , że upadła. Dwóch podoficerów stanęło jej na dłoniach a trzeci ukląkł i zaczął nożem rozcinać jej ubranie. Potem wstał. Jeden z oficerów rozpiął spodnie i zaczął z nią kopulować.
Walter usłyszał radosne pokrzykiwania z biblioteki. Zerwał się , złapał metalowy pogrzebacz . Dostał serię z pistoletu maszynowego , od lewego biodra po prawe oko. Po półgodzinie wyprowadzili Lui przez salon na podwórze. Otoczyła ich gromada kilkudziesięciu żołnierzy. Podoficerowie powstrzymali ich krótkimi „” później , dzieci , później ”. W pokoju ekonoma podoficerowie gwałcili ją bez przerwy przez trzy godziny. Już po zmroku zaprowadzili ja nagą i bosą do stodoły. Kwaterowało tam ponad dwustu żołnierzy. Kilkudziesięciu zerwało się i ustawiło w kolejce do Luizy. Za godzinę zaglądnęło tu dwóch młodych oficerów . Kopniakami budzili śpiących żołnierzy i kazali ustawiać się w kolejce.
Do zarządcy przyszedł podoficer i trzech żołnierzy. Chcieli zabrać najstarszą , dwunastoletnią córkę . Zarządca próbował ja bronić , więc podoficer poderżnął mu gardło. Przerażona żona zarządcy zagarnęła pozostałe swoje dzieci i drobiazg Puttkammerów i uciekła do wsi do znajomej polskiej rodziny. Rano przyszedł żołnierz , starszy już człowiek , powiedział , że jest tu za dużo dzieci; i wyszedł. Żona zarządcy ubłagała gospodarzy , żeby pozwolili zostać jej i jej dzieciom. Dzieci Puttkammerów ubrała i wypchnęła z chałupy.
- Tam , widzicie ? – pokazała zarys lasu za ogromną pokrytą puszkiem świeżego śniegu skamieniałą łąką.
- Tam jest wasza mama i wasz tatuś. Idźcie tam.
Sześcioletni chłopiec wziął rączkę młodszej o rok siostry . Poszli w stronę lasu i nikt ich więcej nie widział.
Około północy w stodole było sześć kobiet. Gdy któraś traciła przytomność , wówczas była budzona biciem po twarzy albo wiadrem lodowatej wody. O świcie wywlekli Luizę przed stodołę. Dwóch żołnierzy podniosło ją na drewniane skrzydło wrót , a trzeci wbijał długie żelazne gwoździe. Potem wszedł do stodoły i pozaginał końcówki gwoździ żeby nie wyszły z wyschniętego drewna. Pozostałe kobiety zaciągnięto za oborę i rzucono na kupy gnoju.
31
”Kanałowy Ty i Dzień ” ( albo ” Kanałowy Tydzień ) ma czarną okładkę z wielkim zdjęciem autorki w przeźroczystej bluzce ( bez biustonosza , sutki leciutko zamazane kieszonkami ) . Notka biograficznie dumnie głosi :
Marianna Luiza Kowalik ( przywłaszczyła sobie nazwisko sponsora )
urodziła się z Zabrzu , mieszka w Mysłowicach;
obecnie pracuje w Cyrku jako treserka dzikich zwierząt
najchętniej jednak uwielbia przebywać w towarzystwie słoni ,
w wolnych chwilach pali papierosy i pije mocne drinki.
Ja tu jestem Erykiem Bergerem ( koincydentalna zbieżność z nazwiskiem przywódcy hippisów w ” Hair ” ). Jestem Dyrektorem Zamku ( Muzeum w Zamku ) w Olsztynie ; wdowcem z synem , wychowywanym przez moją ciotkę Luizę. Lui przybrała sobie imię Lidii , sfrustrowanej młodziutkiej żony lekarza . Szymona. Lidia ma romans ( z mną ). Czuje że mąż lekarz truje ja jakimiś chemikaliami i chce wpędzić w chorobę psychiczną. Uprawia sex i ze mną ( jako Erykiem Bergerem ), starym kumplem Michałem i przyjaciółką Dagmarą ). W napadach szału wybiega z domu i włóczy się w okolicach autostrady , gdzie gwałcą ją kierowcy czerwonych Polonezów .
Poniedziałek .Lui budzi się ze strasznym kacem po alkoholu i lekach. Wychwala parapsychologię i wróżbiarstwo . Chwali się proroczymi snami , które nie raz uratowały ją od śmierci. ” Kiedy czułam się bardzo samotna i dopadała mnie depresja zabierałam latarkę i schodami w górę podążałam TAM , GDZIE GOŁĘBIE CODZIENNIE KARMIONE BYŁY NADZIEJĄ ”. ( na pewno nie czytała ” Schodami w gorę , schodami w dół ” Michała Choromańskiego ). Tak jej schodzi cały dzień – monolog Molly Bloom dla ubogich kucharek.
Wtorek. Wizyta kochanka Eryka Bergera. ” …powoli zsuwał z bioder czarną spódnicę , rozpiął bawełnianą bluzkę i pieścił moje piersi ”. Potem samotne pijaństwo : ” pokój wirował jak oszalały , zaczęłam wymiotować ; żołądek bolał mnie tak bardzo , ze wbiłam paznokcie w pościel i potargałam poszewki . położyłam się na podłodzie – byłam coraz bliżej śmierci” .
Środa. Awantura z sąsiadka , panią Zaleszczyńską. Wyjście na miasto , spowiedź w katolickim kościele.( Lui wybrała się kiedyś do spowiedzi do katolickiego kościoła , ale po drodze spadł jej na głowę kasztan , to się wróciła z powrotem , bo był to chyba znak z nieba ). Podróż pociągiem do niedalekiego Krakowa ( 70km ). Rynek, spotkanie ze starym kumplem Michałem , szybki sex w tanim hoteliku.
Czwartek. Wyjście z przyjaciółka Dagmarą do pubu na piwo. Sex z przypadkowym facetem Mariuszem w męskiej toalecie . ( tak kochaliśmy się z Lui w pubie , podczas koncertu Negatywu , wyszliśmy razem wprost na stolik , gdzie siedział ”Lala” Kuderski ze znanego już wtedy zespołu Myslovitz z przyjaciółmi , popatrzył na nas … tak jakoś dziwnie ). Powrót do mieszkania Dagmary , sex z przyjaciółką , wyjście w nocy na miasto , zgwałcenie przez kierowcę zatrzymanego na autostradzie samochodu.
Piątek. Rozmowa z matką męża. Wizyta w prokuraturze , żeby złożyć doniesienie na męża , który ja truje lekarstwami. Pakowanie walizek i rozpaczliwa , lecz bezskuteczna próba ucieczki z miasta.
Sobota. Słońce , optymizm , obfite śniadanie. Nagła decyzja – nożyczkami , do lustra , ścinam włosy . Potem – zastanowienie. ” Bałam się , że moja nowa fryzura nie spodoba się Erykowi.”. 13.40 – kładę się spać do 16.00. Śnią mi się trupy: ” usta miały fioletowe , twarze blade , poruszały się jak manekiny ” . Wieczorem przenosiny do mieszkania Cioci.
Niedziela. Poranna kawa , rozmowa z ciocią Gertrudą. Dziwne telefony z Olsztyna ( tam mieszka mój kochanek , Eryk Berger, jakieś recepcjonistki z Zamku , dziwne pytania, bez sensu, pani Wiesia, jaka Wiesia, o co chodzi.). Podchodzi do mnie Ciotka , mówi , ze rozmawiała z panią Wiesia , recepcjonistka Muzeum , że Eryk nie żyje.
Spokojnie , to kolejne kłamstwo , wymyślone przez mojego męża , chirurga Szymona ( chce mnie otruć i wpędzić w obłęd ). Nie słucham już dalej Ciotki , tylko pędzę na autobus , musze się dostać do Jaworzna i wszystko wyjaśnić ( jakie Jaworzno , przecież ona mieszka z mężem Szymonem w Mysłowicach ? ).
Wysiadłam na dworcu w Jaworznie i ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłam , że na ławce siedzi mój mąż. Wyglądał na przygnębionego i zdenerwowanego. Pewnie trudno było mu się pogodzić z faktem , że ja jeszcze żyję (… ) … kiedy Szymon otwierał drzwi , miałam wrażenie jakbym wróciła do piekła (… )
Jak tylko położyłam walizki w przedpokoju , skierowałam wzrok w stronę mojego męża i zapytałam:
- Dlaczego to zrobiłeś ?
- Co niby miałem zrobić ?
- Dlaczego zabiłeś Eryka ?
- To ty go zabiłaś ! On jechał do Ciebie z Warszawy ; prawdopodobnie wracał od swojego ojca i po drodze miał nieszczęśliwy wypadek ; jego samochód zderzył się z ciężarówką . Twój kochanek zginął na miejscu.(…) w teczce Eryka znaleziono dwie złote obrączki , a na jednej z nich wygrawerowane było Twoje imię.(…) Tylko teraz , to on już jest trupem!(…) wyrzuty sumienia sprawią , że i tak targniesz się na swoje życie .(…) Jesteś godna pożałowania.
I wtedy nastąpiło coś, czego nigdy niespodziewałabym się po moim mężu ; rzucił się na mnie . zaczął targać ubrania , a potem mnie przeleciał. Kiedy wstałam z podłogi Szymon powiedział :
- Idź się wykapać ! (… ) – Kochanie ! Zrobić Ci kawę ?
Odpowiedziałam że tak , a potem pobiegłam do swojego pokoju , by założyć na siebie sukienkę.
Pięć minut później.
Wykręciłam numer telefonu do Eryka i w słuchawce usłyszałam : ” Eryk Berger. Słucham…”.


khpgm 13/05/2009 08:37:15 [Powrót] Komentuj